ŚWIADECTWA UCZESTNIKÓW REKOLEKCJI


Te rekolekcje, na których byłam pierwszy raz sprawiły, że dowiedziałam się wiele o sobie, o moich relacjach z Panem Bogiem i z bliźnimi. Dowiedziałam się co mam robić, by przebaczać; jak modlić się, aby moja modlitwa została wysłuchana przez Pana Boga; co mam zrobić, gdy spotka mnie cierpienie oraz zranienie; jak walczyć, gdy dopadają mnie złe myśli, pokusy i zło, oraz że powinnam w życiu błogosławić ludziom. Wszystkim za wszystko dziękuję, a szczególnie Panu Bogu.
Uczestniczka rekolekcji
 
********
Po ubiegłorocznych trudnych przeżyciach, po moich burzach emocjonalnych, po kolejnej (3) depresji jaką mi przyszło przetrwać wiedziałam, iż potrzebuję ponownie powierzyć się Jezusowi – by mnie leczył. Rozpoczęłam rekolekcje bez określenia i nazwania problemów. Szybko same się ujawniły. Nazwałam je i powierzyłam Jezusowi. Odpowiedź – świadomość, którą wyniosłam z nocnej adoracji, iż jeśli wierzę w to, że jestem uzdrawiana – "Idź Twoja wiara Cię uzdrowiła" oraz Słowo Boże, "wyrwało" mnie z grzebania się w moich problemach a wezwało do wzrastania, dojrzewania, współpracowania z tym czym Bóg mnie obdarował, do poszukiwania MĄDROŚCI oraz do postawy odpowiedzialności.
Marta
********
Rekolekcje te były kolejnym krokiem na drodze mojego wewnętrznego uzdrowienia. To już mój trzeci udział w tych rekolekcjach. Widzę bardzo jak przez te trzy lata Bóg prowadzi mnie na drodze uzdrowienia. Tym razem odkrywał przede mną moje wygórowane oczekiwania wobec siebie samego, wstyd i lęk stawania w prawdzie o sobie samym, a także relacje rodzinne, potrzebę błogosławieństwa mamie i tym, od których doświadczyłem zranienia. Odkryłem konieczność ofiarowywania cierpienia, aby stawało się źródłem łaski i oczyszczania serca.
Dzięki Bogu i Wam. Chwała Panu.
Piotr
********
W czasie modlitwy o uzdrowienie uświadomiłem sobie obecność Jezusa obok mnie. Uświadomiłem sobie (wewnętrzny głos), że otrzymam dar uzdrowienia, ale moje serce musi się jeszcze oczyścić.
Uczestnik rekolekcji
 
*******
Podczas nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu w trakcie modlitwy za nasze złożone intencje czułam jak wlewa się we mnie zrozumienie. Wydawało mi się, że jestem wrażliwa i umiem współczuć, ale to, co dotarło do mnie zadziwiło mnie samą - poprzez odczuwanie, raczej odczucie miłosierdzia Bożego, czułam jak opadają ze mnie więzy. Nie spodziewałam się, że miałam tak zniewolone serce i duszę. Cudowne doświadczenie wyzwolenia i pokoju za sprawą Ducha Świętego i Jezusa Chrystusa stało się moim udziałem. Był to cel moich rekolekcji, ale nie sądziłam, że uda mi się dostąpić tej łaski. A jednak! Tak jakbym zmyła z siebie brud pod prysznicem. Pomijam już fakt, że nie odczuwałam zmęczenia fizycznego (nie bolały kolana, nie liczyłam upływu czasu) nie chciało mi się wychodzić z kaplicy tak jak się nie chce się odchodzić od rodziców, przy których jest tak ciepło i bezpiecznie. Dziękuję za tę możność dogłębnego przeżycia rekolekcji o. Pawłowi, o. Łukaszowi, wszystkim prowadzącym oraz moim współrekolekcjonistom, a Bogu za wszystkie łaski jakich dostąpiłam. I jest faktem – prosiłam i otrzymałam.
Uczestniczka rekolekcji
******** 
Pan działa. Poruszył moje serce. Zaczął je uzdrawiać. Nawet lęki przeżywane z Panem Bogiem nie są lękami. Wiem jak sobie radzić, gdy zejdę z Góry Tabor i wrócę do domu.
Uczestniczka rekolekcji
 
*******
To, że jestem w tym miejscu nie jest przypadkiem. Tydzień wcześniej byłem na Mszy św. o uzdrowienie. Urlop przymusowy, e-mail o wolnym miejscu na rekolekcjach – widzę tu także działanie Pana Boga. Dzięki tym rekolekcjom zrozumiałem, że tylko przebaczenie może uzdrowić nas samych oraz relacje z innymi. Bóg leczy nasze zranione serca. Dzięki Ci Panie za ten czas.
 
Uczestnik rekolekcji
 
********
Potrzebowałam uzdrowienia wewnętrznego, gdyż zostały naruszone moje relacje z córką. Miałam ogromne poczucie winy, że to ja jestem przyczyną jej odejścia od praktyk religijnych. Po modlitwie wstawienniczej, a wcześniej po naukach, uspokoiłam się i wiem, że to doświadczenie Pan wpisał w mój scenariusz życia – widać jest w tym cel i zamysł Boży. Wyjeżdżam uspokojona i nie lękam się już tak o córkę. Wiem, że mam się nadal modlić w jej intencji i zaufać Bogu, który poprowadzi wszystko dalej wg Jego woli. Bóg zapłać za ten wspaniały czas uzdrowienia.
Uczestniczka rekolekcji
 
******** 
Ostatni rok był czasem dla nie trudnym. Z pozoru wszystko było w porządku. W domu kochający rodzice, w szkole dobre wyniki w nauce, jednak lęk i zdenerwowanie zaczęło się nasilać. Kroplą, która przeważyła wszystko było to, że zakochałam się bez wzajemności. Ta druga osoba, chociaż bardzo dobra, to myślę, że nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo mnie to dotknęło. Byłam także zła na Pana Boga, że nie wysłuchał mojej modlitwy chociaż tak bardzo prosiłam Go o to byśmy mogli być razem. Kiedyś przeczytałam słowa, że nikt nie może zmusić człowieka do miłości nawet sam Pan Bóg. To prawda, jednak ja mimo wszystko nie potrafiłam tego przyjąć. Pojechałam w końcu na rekolekcje ignacjańskie, po których poczuła się trochę lepiej, ale później mój zły nastrój znowu powrócił. Osoba, która na tych rekolekcjach się mną „opiekowała” zapytała czy nie mam skłonności depresyjnych. Po jakimś czasie kiedy smutek nie ustawał udałam się do lekarza. Skończyło się na lekach, gdyż mam zaburzenia na tle nerwowo-depresyjnym, a także na terapii u psychologa. Moja koleżanka cały czas powtarzała mi, że to co mi potrzeb, to właśnie rekolekcje uzdrowienia. Czuła, że ten żal, złość, które noszę w sercu bardzo mnie niszczą, jednak mimo wszystko coś nie pozwalało mi się zdecydować na wyjazd. W końcu, kiesy już zadzwoniłam, aby zapisać się na rekolekcje ojciec powiedział mi, że nie ma już miejsc i jest mało prawdopodobne, aby ktoś zrezygnował. Okazało się jednak, że po pewnym czasie ktoś zdecydował się, e nie pojedzie i znalazło się dla mnie miejsce. Dziękuję panu Bogu, że dał mi swoją łaskę przyjazdu tutaj i zrozumienie, że najlepszą terapią dla mnie jest przebaczenie. Również błogosławienie tym, którzy nas ranią ma wielką moc, bo przemienia nas samych jaki i te osoby. Za to, że dostałam łaskę, ukierunkowanie mojego życia na właściwe tory Chwała Panu.
 
Anna 23 lata